Dzień 11 – mostek

Uporałem się z mostkiem gitary. Mostek był zdecydowanie za wysoko zapewne było to przyczyną wieloletniego działania zmiennych temperatur i niestety pomimo podpiłowywania mostka aż struny osiadły na drewnianym elemencie to nadal były zdecydowanie za wysoko, kosmiczne odległości akcji strun skutecznie uniemożliwiały złapanie chwytu. Jak wspomniałem wcześniej, element drewniany mostka jest w dobrym stanie więc wymiana nie była konieczna tym bardziej, że nie chciałem odrywać go od pudła co mogłoby się skończyć tragicznie. A zatem potraktowałem go brutalnie brzeszczotem, ściąłem mostek o połowę i pogłębiłem rowek wcześniej zakupionym wiertłem do drewna. Następnie było szlifowanie, wpierw pilnikiem aby wyrównać dziary po brzeszczocie a później papiery ścierne o gradacji 40, 60, 100. Przy okazji oczyściłem pozostałości czarnej farb i wyszło całkiem dobrze. Trochę zabawy było przy odpowiednim wyprofilowaniu rowka lecz powolutku działania przy użyciu pilników iglaków i papieru ściernego założonego na kartę kredytową dały dobre rezultaty. Przy okazji poprawiłem też geometrię siodełka i dokończyłem szlifowanie gryfu i poprawiłem główkę po obu stronach.  Kolejny etap pracy to szlifowanie boków… za kilka dni będzie relacja.

5.00 avg. rating (99% score) - 7 votes