Dzień 66 – polerowanie

Ufff… prace dobiegły końca.
Przez ostatnie dni polerowałem, kręciłem kółeczka pastą polerską aż w głowie mi się zakręciło 🙂
Niestety nie miałem drobniejszego papieru ściernego, dlatego ostatnią warstwę lakieru (położyłem 6 warstw) przeszlifowałem papierem o gradacji 2500 a potem polerowanie. Tu należy zaznaczyć, że raczej nikomu nie polecam takiego rozwiązania bo polerowania jest makabrycznie dużo. W przyszłości, jeśli kiedykolwiek będę robił jeszcze jakąś gitarę to ostatnie szlifowanie moim zdaniem należy wykonać papierem 4000 lub 5000, niestety w mojej okolicy wszystkie markety budowlane miały tylko 2500 dlatego polerowania było naprawdę dużo, ale jest to wykonalne.
Po przeszlifowaniu ostatniej warstwy lakieru papierem o gradacji 2500 zacząłem polerować.
Polerowanie pastą lekkościerną SONAX, używałem bawełnianych krążków kosmetycznych, następnie drobniejszą pastą K2 TURBO i na koniec mleczko Dunlop 65. Pastą lekkościerną czyściłem czterokrotnie całość (około 4 godziny). Pastą K2 turbo dwukrotnie (około 3 godziny), mleczkiem polerskim już szybciutko (około 1 godziny).
Efekt końcowy może nie jest idealny, ale w zasadzie tak to można polerować bez końca i zawsze znajdzie się jakiś mankament, dlatego uznałem, że nie będę przesadzał i zrobiłem tylko tyle ile konieczne. Założyłem uchwyt do paska dunlop 7000, ten uchwyt nie ma na celu zakładanie paska, lecz chodziło mi o wzmocnienie gryfu aby nie odginał się od pudła, śruba ma 6 cm, więc ten uchwyt służy jako dodatkowy element skręcający pudło z gryfem. Przy malowaniu trzeba zwrócić uwagę na otwór siodełka ponieważ później jest problem ze spasowaniem jak lakier tam wpadnie (musiałem podszlifować). I na zakończenie przykręciłem klucze i założyłem struny. I ważna uwaga, wcześniej jak sprawdzałem krzywiznę gryfu to szlifowałem progi i w miarę wydawało się OK lecz po założeniu strun gryf jednak ugiął się pod naporem i jednak akcja strun trochę się powiększyła, lecz robiąc rowek pod mostek zrobiłem głębsze nacięcie na zapas i teraz będę musiał popuścić struny i wyjąć podkładkę pod mostkiem aby obniżyć akcję. Struny założyłem Fendera Dura-tone coated 10-47 (model 880XL) aby zbyt mocno nie naciągały gryfu. Brzmienie głębokie i donośne, lecz pozostaje kwestia regulacji.

Reasumując pracę uważam za zakończoną, poniżej przedstawiam kilka fotek. Teraz czas na długi odpoczynek a potem być może poszukam jakiegoś nowego wiosła do remontu 🙂

Dodano:
Zapomniałem zrobić podsumowanie kosztów, a zatem:
około 35 arkuszów różnego rodzaju papierów ściernych, cyklina + dodatkowy wkład, dwa pędzle, wałek 10 cm, + 8 zapasowych wałeczków, dwie bejce, lakier bezbarwny, pasta lekkościerna, pasta polerska i mleczko, dwa opakowania płatków kosmetycznych, klucze, struny, mostek, uchwyt do paska, arkusz papieru do kalkomanii – chyba o niczym nie zapomniałem.
Całkowity koszt remontu gitary około 370 zł. i 2 miesiące pracy po 2-3 godziny dziennie.
Reasumując, z ekonomicznego punktu widzenia poniesiony koszt nie był warty tej gitary, ale zrobiłem to z sentymentu. Natomiast gdyby ktoś nie chciał tyle kasy inwestować w stare wiosło, to polecam Fendera klasyka, model ESC-105 w cenie około 395 zł 🙂

5.00 avg. rating (99% score) - 17 votes

Porównanie przed i po:

Efekt końcowy:

2 thoughts on “Dzień 66 – polerowanie

Comments are closed.